Historia trekkingu – co znaczy trekking dzisiaj?

16 listopada 2020

Historia trekkingu – wczesne lata XX wieku

Dzisiaj uważamy trekkingi za naturalną i jedną z najpiękniejszych form obcowania z górami. Nie zawsze tak jednak było. Przed II wojną światową Himalaje były domeną przede wszystkim najodważniejszych wspinaczy z ówczesnej światowej czołówki. Jeździli w nie alpiniści takiego formatu jak Albert Mummery (jeden z pierwszych ludzi w historii, którzy porwali się na próbę wejścia na ośmiotysięcznik), George Mallory (zginął próbując zdobyć Everest w 1924 roku, a może nawet schodząc z wierzchołka) oraz dzielne panie, takie jak Fanny Bullock-Workman oraz Hettie Dyhrenfurth. Ewentualnie w najwyższe góry świata ściągali ekscentrycy i oryginałowie, jak Maurice Wilson – lotnik, który uwierzył, że z bożą pomocą uda mu się zdobyć Everest samotnie i bez wcześniejszego przygotowania alpinistycznego i zginął próbując to osiągnąć w 1934 roku.

Złota era himalaizmu

Jednak dopiero pod koniec lat 40. Nepal otworzył granicę i pod najwyższe szczyty planety zaczęli przybywać masowo alpiniści z całego świata. Lata pięćdziesiąte to złota era himalaizmu, właśnie wtedy zdobyte zostały prawie wszystkie szczyty ośmiotysięczne. Wówczas też ku Himalajom zwrócili oczy “normalni” ludzie. Ci, którzy chcieli obcować z najpotężniejszymi górami świata, z ogromem i pięknem przyrody, jednak bez potrzeby pokonywania lodowych dróg wspinaczkowych w wielkich ścianach, a po prostu na własnych nogach, bezpiecznie i z aparatem fotograficznym w ręce. Jednym zdaniem: podróżnicy, którym celem były trekkingi (wówczas tak jeszcze nienazwane!).

Ojciec trekkingu

Pionierem powstania branży trekkingowej w Nepalu i równocześnie pierwszym, który na określenie wielodniowej wędrówki po górach użył słowa “trekking”, był oficer armii brytyjskiej – podpułkownik Jimmy Roberts, jeden z największych przedwojennych himalaistów, pierwszy zdobywca Mera Peak (6476 m) w 1953 roku, dziś nazywany “ojcem trekkingu”. Dzisiaj również my proponujemy wyprawy na Mera Peak.

Jimmy Roberts przyjeżdżał do Nepalu corocznie jako zawodowy wojskowy (oraz w wolnych chwilach jako alpinista). W końcu zakochał się w tym kraju i w przyrodzie Himalajów tak mocno, że postanowił w nich zamieszkać. Jedynym problemem było znalezienie źródła utrzymania. Od razu pomyślał o tym, co w gwarze bywalców Himalajów nazywano “trekkingiem”.

W latach 30. i 40. XIX wieku kilkunastu tysięcy Burów zostało wypartych przez Brytyjczyków z Kolonii Przylądkowej (okolic dzisiejszego Kapsztadu) w RPA. Wyruszyli na północny-wschód. Udało im się pokonać wiele plemion. Inne wyparli na północ – w stronę dzisiejszego Zimbabwe i Mozambiku. Choć wielu z nich zginęło, otworzyli drogę w głąb Afryki dla Europejczyków. Migracja ta przeszła do historii jako Wielki Trek, a burskich pionierów nazywa się Voortrekkerami (“tymi, którzy idą przodem”).

Jako trekking w czasach Jimmy’ego Robertsa alpiniści określali całą działalność górską, która poprzedzała wspinaczkę, czyli dojścia do baz i piesze wędrówki między obozami. Przykładem, jak piękne potrafią być takie wędrówki, mogą być trekkingi do bazy pod Annapurną, czyli słynne Sanktuarium Annapurny, trekking do bazy pod K2 na Lodowcu Baltoro w Karakorum, czy wspaniały trekking do bazy pod Kanczendzongą w Himalajach Sikkimu.

Pierwszy trekking w historii. 3:1 dla pań

Jimmy Roberts pierwszy zrozumiał, że trekkingi to jest właśnie to, co turystom podobać się będzie w Himalajach najbardziej i że kluczową działalnością będzie zapewnienie sprawnej organizacji i odpowiednich warunków podczas trekkingu.

Pierwszym historycznym trekkingiem była jego wyprawa w Himalaje z trzema Amerykankami (a zatem w tej konkurencji 3:1 dla pań), które odpowiedziały na jego ogłoszenie w magazynie “Holiday” w 1964 roku. Za nimi poszły kolejne turystki i kolejni amatorzy trekkingów. W ten sposób powstanie branży trekkingowej stało się faktem.

Trekkingi złotem Nepalu

Najpierw Jimmy Roberts zaczął zatrudniać kolejnych lokalnych przewodników, propagując ideę trekkingu wśród Szerpów. Trekkingi zaczęły organizować kolejne i kolejne agencje turystyczne, bardzo często zakładane i prowadzone przez samych Szerpów, którzy przekonali się, że trekkingi są dużo bardziej atrakcyjnym i bezpiecznym sposobem zarobkowania niż wspinaczki na ośmiotysięczniki.

Wraz z rzeszami miłośników trekkingów (i ich gotówką) w Nepalu zaczęły powstawać kolejne hotele, pensjonaty, restauracje, które mocno przyczyniły się do rozwoju kraju. Do dziś trekkingi są jednym z podstawowych źródeł dochodu dla tego himalajskiego królestwa.

Najbardziej znanym jest oczywiście Everest Base Camp, czyli trekking do bazy pod najwyższym szczytem świata. Ogromną popularnością cieszy się również trekking dookoła Annapurny, czyli słynny Annapurna Circuit, który jest dużo łatwiejszy, nie wymaga wcześniejszego przygotowania (aklimatyzacji) i oferuje spektakularne widoki. Wszystkie oferowane przez nas wyprawy do serca trekkingu znajdują się w kategorii Wyprawy w Himalaje.

Trekking dookoła świata

Chociaż oryginalnie słowo “trekking” odnosiło się do wielodniowych górskich wędrówek w Himalajach, to dziś nie kojarzy się wyłącznie z Nepalem i najwyższymi górami na świecie.

Z czasem, gdy najsłynniejsze himalajskie trekkingi w Nepalu stały się może za bardzo popularne, część wędrowców zaczęła wybierać szlaki na terenie Indii, w których szczególne miejsce zajmuje Ladakh. Trasy takie jak wyprawa przez Himalaje Ladakhu czy szlak przez przełęcz Kandźi , dają możliwość spotkania z rzadko odwiedzanymi zakątkami, obcowania z dziką przyrodą i poznawania ciekawej, buddyjskiej kultury.

Trekking nie tylko w Himalajach – Ameryka Południowa, Afryka i Europa

Wiele kapitalnych terenów trekkingowych znajduje się na innych kontynentach, np. w Ameryce Południowej. Do najwspanialszych tras trekkingowych naszej planety należą wyprawy do Patagonii. Między innymi szlak “W” oraz kilkudniowy trawers grupy Fitz Roy: wyprawa 3 x Patagonia.

Szlak Inków – Trekking Salkantay w Peru, uważany za jedną z najciekawszych pieszych wędrówek w Andach, nie tylko ze względów krajobrazowych, ale też historycznych.

W Afryce oczywiście numer jeden celów trekkingów są “śniegi Kilimandżaro”, ale coraz więcej chętnych odwiedza mniej znane zakątki, a mogące dostarczyć zdecydowanie większych przeżyć, jak np. Góry Ruwenzori w Ugandzie czy też spektakularna trasa ponad zerwami Wielkiego Rowu Afrykańskiego w Górach Simien w Etiopii.

Ale przecież mówiąc “trekking” nie mamy na myśli samych egzotycznych, odległych lądów! Przepiękne trekkingi znajdziemy na wyciągnięcie ręki. Wszyscy znają trekkingowe walory Alp czy Dolomitów. Nie każdy jednak wie, że jedna z najpiękniejszych trekkingowych tras świata nazywa się Peaks of the Balkans i leży w Górach Przeklętych na pograniczu Albanii, Czarnogóry i Kosowa.

Rajem dla miłośników trekkingów są również nasze Tatry, które oferują niemal nieskończone możliwości wędrowania od schroniska do schroniska i setki kombinacji różnych szlaków. Szczególnie początkującym polecamy trekking w Tatrach.

Autorzy: Jarosław Figiel i Hubert Jarzębowski

Źródło tekstu: https://www.exploruj.pl/historia-trekkingu-co-znaczy-trekking-dzisiaj/